Własność Intelektualna i Prace B+R
Aleksandra Maciejewicz
Aleksandra Maciejewicz
2 marca 2014

Przyszłość prawa autorskiego w Unii Europejskiej

Campaign-banner-large1

 

 

 

 

 

 

Jeżeli jeszcze nie wzięliście udziału w konsultacjach społecznych dotyczących reformy prawa autorskiego w Unii Europejskiej, najwyższa pora to zrobić – do ich zakończenia zostały 2 dni (konsultacje trwają do 5 marca).

Komisja Europejska przygotowała materiały konsultacyjne pod tytułem „Public consultation on the review of the EU copyright rules” ( http://ec.europa.eu/internal_market/consultations/2013/copyright-rules/index_en.htm), jednak w Internecie można znaleźć też bardziej przyjazne strony konsultacyjne – tutaj: http://youcan.fixcopyright.eu/ i tutaj: http://konsultacje.prawokultury.pl/pl/. Narzędzia te przygotowała koalicja Copyright for Creativity oraz Fundacja Nowoczesna Polska (za co powinni dostać medal).

Nieraz na naszej stronie pisaliśmy o absurdach prawa autorskiego. Pokpiwająca forma tych wpisów nie powinna przysłaniać Wam faktu, iż takie sytuacje to nieraz ogromy stres związany z groźbą procesu sądowego albo nie mniej groźne ograniczanie rozwoju, także kulturalnego, społeczeństwa. Spór związany z wadliwym funkcjonowaniem systemu ochrony praw autorskich doprowadza do demoralizującej atmosfery pomiędzy „pazernymi” twórcami i odbiorcami, którzy wszystko chcieliby mieć za darmo. To tylko wzmianka o efektach niezbyt ciekawie funkcjonujących przepisach prawa autorskiego i praw pokrewnych. Problem jest głębszy.

Jakim sposobem to zmienić – parę narzędzi wskazaliśmy na wstępie. Zaś poniżej przedstawiamy Wam parę sugestii, z którymi możecie się zgodzić lub stanąć w zupełnej opozycji – ważne jest, abyście zastanowili się nad przyszłością prawa autorskiego w Unii Europejskiej, a następnie przystąpili do konsultacji.

Skrócenie czasu obowiązywania autorskich praw majątkowych – to oczywisty postulat i niemal każdy się z nim zgadza (być może oprócz wytwórni płytowych czy wydawnictw, które chętnie monopolizują każdy zakres korzystania z danego utworu). Spełnienie tego postulatu skutecznie wpłynie zarówno na rozwój sztuki i kultury, jak i rynku komercyjnego. Artyści i inni twórcy, będą mogli czerpać z nowych źródeł, społeczeństwo korzystać z dóbr niematerialnych bez groźby kary pozbawienia wolności, a producenci i wydawnictwa wznawiać utwory, które zostają zapomniane będąc pod ochroną. Niezbędne będzie również określenie wyraźnych dla przeciętnego konsumenta zasad przechodzenia utworów do domeny publicznej.

Podobnie, nie jest pozytywnym zjawiskiem w obecnym funkcjonowaniu prawa autorskiego to, iż część szczególnych regulacji ustanowionych w dyrektywie unijnej jest opcjonalna dla państw członkowskich. W szczególności w świetle tego, iż większość problematyki związanej z używaniem praw autorskich dotyczy sfery Internetu, a jak wiemy, sieć ta nie ogranicza się do jednego państwa członkowskiego. Posiadacz czy użytkownik praw autorskich nie jest pewny, co wolno mu lub czego nie wolno mu w Polsce, a mówimy tu o świadomości prawnej na skalę Unii Europejskiej (czyli 28 reżimów prawnych). Tym samym, większa harmonizacja przepisów w UE, dotycząca regulacji praw autorskich, wydaje się być wysoce wskazana.

Kolejna kwestia – co zrobić z okrytym złą sławą ZAiKS’em i jemu podobnym? Co poradzić na powielanie przez te organizacje swoich kompetencji i na zagubienie użytkownika, związane z tym, do której organizacji się zwrócić, jeżeli zarządzają tym samym prawem? Propozycją rozwiązania byłaby ich likwidacja i utworzenie jednej, ogólnopolskiej organizacji (jeżeli nie ogólnoeuropejskiej). Już teraz, po przyjęciu na początku lutego tego roku, Dyrektywy w sprawie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi oraz udzielania licencji wieloterytorialnych dotyczących praw do utworów muzycznych do korzystania online na rynku wewnętrznym,  widać pewną tendencję do ujednolicania kwestii związanych z zarządzaniem prawami autorskimi. Organizacja zbiorowego zarządzania ma skupić się na zagwarantowaniu otrzymywania przez twórców odpowiednich wynagrodzeń. Chociażby ograniczenie kosztów funkcjonowania 15 organizacji działających w Polsce – może przełożyłoby się na efektywność rozdysponowywania pozyskanych sum do twórców? Z kolei utworzona organizacja zarządzająca prawami autorskimi na szczeblu ogólnoeuropejskim, być może zajęłaby się wynagradzaniem twórców  utworów dystrybuowanych online, zamiast ścigania fryzjerów, w których lokalu na zapleczu cicho przygrywa muzyka?

Z kolei uefektywnienie działalności organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi wpłynęłoby pozytywnie na rozwój innego postulatu – depenalizacji niekomercyjnego dzielenia się dobrami kultury.

Istnieje też pewna tendencja dotycząca stosowania prawa autorskiego. Osią sporu wydaje się być majątkowy aspekt utworów, komercyjny obrót nimi, wysokość należnego wynagrodzenia etc. Jest to oczywiste, trudno jest wyżyć i żyć godnie „za bułkę”. Dlaczego jednak funkcjonuje tak wielkie niedbalstwo, jeżeli chodzi o ochronę osobistych praw autorskich, które przecież nie tylko chronią reputację autora (która również ma komercyjne przełożenie), ale również są formą szacunku dla dzieła? Oznaczenie autorstwa, nieingerowanie w formę utworu (np. kolorystykę), rzetelne jego wykorzystanie – dlaczego dla użytkowników dzieła te zasady nie są znane i oczywiste? Ale może jest to pytanie o poczucie bezprawności i ignorancję ludzką, ponieważ nawet najlepsze przepisy nie ukształtują etycznych i estetycznych wartości w człowieku.

Zwróćmy jednak uwagę, iż większość problemów i wadliwości wydaje się być kwestią praktyki. Dajmy przykład, traktować czy nie traktować dany materiał jako utwór – oto jest pytanie. Praktyka znalazła na nią chyba najgorsza możliwą odpowiedź – bezpieczniej jest traktować niemal wszystko jako utwór. Przez to autorskoprawna ochrona udzielana jest takim wytworom, które nie posiadają cechy indywidualnej twórczości (w klasycznym rozumieniu tej przesłanki), a przesłanka ta jest coraz częściej utożsamiana z kryterium nowości albo innowacyjności.

Inna sprawa, przyjmijmy na potrzeby artykułu, plagiat grafiki. Twórca zwraca się do naruszyciela jego praw autorskich o zaprzestanie naruszeń, a naruszyciel na to: „Udowodnij, że to Twoje.” Czy to, że twórca wyciągnie z szuflady w swoim biurku taką samą grafikę, udowodni, iż grafika została skopiowana? Niekoniecznie.

Jednak wyobraźmy sobie teraz taką sytuację. Prawo autorskie zostało zreformowane, pewne kwestie zostały rozwiązane lepiej, inne trochę gorzej. Jednak nie zmieni to faktu, iż kultura poszanowania cudzych praw w Internecie jest znikoma. Nie raz zwracają się do nas twórcy nie radzący sobie z internautami, którzy bezpardonowo ignorują ich żądania zaprzestania naruszeń należących do nich praw autorskich. Ignorują albo odpowiadają oskarżeniami o nachodzenie, zniesławienie, naruszenie prywatności (sic!), próbę wyłudzenia pieniędzy. Oczywiście, musimy zmienić wadliwe regulacje prawa autorskiego, jednak razem z poziomem ludzkiej świadomości.

Niemniej, przesłaniem niniejszego artykułu nadal pozostaje ta kwestia – jeżeli nie wzięliście jeszcze udziału w unijnych konsultacja, „teraz” to najlepszy moment, aby to zrobić.

Udostępnij ten artykuł

Artykuły

facebooktwitterlinkedin