– Co to za auto?

– To na cover photo? Replika Lotus Super 7. Zbudowałem kilka lat temu.

– CO??? Jak to zbudowałeś? Samochód? Jesteś inżynierem? Był zarejestrowany? …

lotus-budowa-6

 

W ciągu ostatnich kilku lat miałem takich rozmów kilkaset. W zależności od zawartości benzyny we krwi pytającego były mniej lub bardziej ciekawe (dla mnie) 😉 Spektrum reakcji pełne – od niedowierzania, przez „myślałem że to niegroźny wariat, ale jednak może być groźny”, pod słowa uznania karmiące mojego wewnętrznego potwora.

Tyle razy to opowiadałem, że postanowiłem to w końcu spisać. Ale przy okazji wyciągnąć, z perspektywy, kilka wniosków. W końcu to był szalony projekt, do którego nie byłem zbyt dobrze przygotowany, prowadzony agile, pełen pivotów, „fake it until you make it”, nieprzespanych nocy, poranionych zarówno dłoni jak i dumy, ale też dający niewyobrażalną satysfakcje. Jak startup.

Startupów mam za sobą kilka. Właściwie cześć z nich była „dotcom’ami” jeszcze. Pogodzinach.pl i onePhoto.net – oba w 1999r, potem praca w onet.pl, expander.pl, wprowadzanie Sportingbet do Polski i parę innych. Ale to o Lotusa najczęściej jestem „odpytywany”.

Przyjmę strukturę tekstu w oparciu o pytania jakie słyszę najczęściej. Czysto techniczne pominę, zbiorę w całość w oddzielnym artykuliku, bo nieczęsto są sensowne: „W ogóle nie przypomina garbusa a to przecież na garbusie, nie?”, „Ile pali (!?!) itd.

Skąd w ogóle ten pomysł?

Chodził za mną od lat. Mam zdjęcie uciekającego na szykanie w Monte Carlo Lotusa Seven jeszcze z liceum. Na papierze, jeszcze nie było cyfrówek 😉 Kolejnego już chyba na studiach obfotografowałem w Paryżu. Już wiedziałem co to jest przynajmniej. I zachorowałem na dobre. Szukałem informacji, planów, danych. Zdjęć i filmów. Instrukcji. Notowałem. Archiwizowałem. Ale przez bardzo długi czas nie udało mi się posunąć dalej niż zamówienie instrukcji od paru producentów kitów (gotowych zestawów do budowy, co uznałem później za zbyt oczywistą drogę). Zwykle albo nie miałem kasy (ale za to sporo czasu), albo nie miałem czasu (bo zarabiałem kasę).

Na budowę zdecydowałem się na zakręcie, wręcz szykanie życiowej – koniec ważnego dla mnie kontraktu i totalna zawierucha w życiu prywatnym. Z kasą nie było tragicznie, a czas – zdecydowałem się go po prostu mieć i zrobiłem 4 miesiące przerwy. Jak się potem okazało przerwy od wielu rzeczy, nie tylko pracy. Wylądowałem w garażu na kilka miesięcy, czasami po 16 godzin dziennie.

Dopiero niedawno do mnie dotarło jak podobnie bywa ze startupami. Zaczyna się od MARZENIA.

lotus-budowa-5

Skąd wiedziałeś jak budować?

Nie wiedziałem. Moje wcześniejsze doświadczenia z mechaniką samochodową rzeczywiście były trochę większe niż przeciętne – w Mazdzie MX-5 sam zmieniłem sprzęgło, przebudowałem zawieszenie, i cały układ hamulcowy. Ale były to modyfikacje dedykowane dla entuzjastów, wykonane w dobrze wyposażonym warsztacie, przy asyście wykwalifikowanego mechanika.

A tu nagle – nity, spawanie, układ hamulcowy który w wyjściowej postaci składał się w kilku metrów teflonowej rurki w oplocie, kilkudziesięciu złączek, paru pomp, i starych zacisków ze sportowej wersji Sierry. A skrzynia biegów? Silnik? Zawieszenie? Elektryka? I elektronika, bo jak zwykle zdecydowałem się na nietypową – jak na repliki Lotusa drogę – nowoczesny silnik z wtryskiem i czterema przepustnicami, a nie gaźniki.

Na temat większości tych rzeczy miałem tylko lekkie teoretyczne pojęcie. Dużo czytałem wcześniej, ale setki rzeczy mnie zaskoczyło. Już przed rozpoczęciem budowy spędziłem mnóstwo czasu w sieci szukając danych, schematów, projektów. Trudniej było z samymi manualnymi umiejętnościami. Youtube jest genialnym źródłem takiej wiedzy, ale jednak brak doświadczenia wiele razy wygenerował dużo zmarnowanego czasu.

Nieocenieniu okazali się mentorzy i doradcy. Ludzie którzy już zbudowali podobne auto – w wielu miejscach na świecie. Specjaliści od poszczególnych obszarów. Były też rzeczy, o których wiedziałem, że nie ma sensu żebym robił je sam – spawanie ramy choćby – kilkaset metalowych rurek i kształtowników do precyzyjnego pospawania w przestrzenną ramę. Ale sinik zdecydowałem się zaatakować sam.

W skrócie – przez kilka miesięcy nauczyłem się nie tylko podstaw mechaniki i elektryki samochodowej, ale tez spawać MIG, regulować zawory, łożyska, montować profesjonalne złączki przewodów paliwowych, regulować, montować i ustawiać dziesiątki innych rzeczy. Większość z sieci, cześć od innych, dużo na własnych błędach.

Startup to podobny projekt. Nawet jeśli na czymś się znasz, czeka cię cholernie dużo nauki. Cześć znajdziesz w artykułach i książkach, ale potrzebujesz tez doradców i mentorów, a cześć musisz zlecić specjalistom. I popełnisz setki błędów i dużo się na nich nauczysz. Klucz to PASJA.

lotus-budowa-4

Jak długo budowałeś?

Projekty tego typu zwykle realizowane są „po godzinach” i trwają od roku do 3 lat. Co ciekawe, i tutaj kolejne podobieństwo do startupów, zdecydowania większość nigdy nie jest kończona. Jak już pisałem, zdecydowałem się zrobić sobie przerwę i skupić się na budowie. Od dnia w którym dostałem zespawaną ramę do pierwszej przejażdżki minęło ok 4 miesięcy. Podobno to bardzo szybko. W między czasie jeszcze musiałem zmienić miejsce budowy. Parę razy musiałem przerwać bo brakowało istotnej części lub tak „prozaicznego” narzędzia jak dźwig i stojak do silnika. Wiele rzeczy musiałem pożyczać (spawarka) albo kupić i potem sprzedać na allegro czy ebay. Wiele razy popełniłem krytyczny błąd, który spowodował „pivot” w projekcie – jak kolizja pomiędzy kolektorem dolotowym a pompą hamulcową, po której zdecydowałem się na totalną przebudowę układu hamulcowego i zmianę sprzęgła z mechanicznego na hydrauliczne (tak, sam przerobiłem dzwon skrzyni biegów).

Wiem, że gdyby nie SKUPIENIE i DETERMINACJA prawdopodobnie do dziś auto stałoby rozgrzebane w jakimś garażu. Przydała się też ELASTYCZNOŚĆ, w pewnym sensie podejście agile do samego projektu. O wielu rzeczach decydowałem w trakcie, ciągle coś doskonaląc, zmieniając. Generowało to oczywiście często koszty, ale czasami (rzadziej) oszczędności. Ale w efekcie dało auto o którego parametrach na miesiąc czy dwa przed budową nawet nie marzyłem.

lotus-budowa-3

Dlaczego sprzedałeś?

Po prostu exit 😉 Niespecjalnie sensowny finansowo, ale przekonałem się że od początku chodziło o sam projekt, o zbudowanie auta, a nie fakt że je mam. Jeździłem trzy sezony, nawet do pracy, w trzecim już na tyle mało, że zdecydowałem się że czas na kolejnego wariata 😉 Z wieloma startupami bywa podobnie.

Jedno wiem. Mimo, że rejestracja własnoręcznie zbudowanych aut bardzo się się skomplikowała (szczęśliwie już po tym jak zarejestrowałem swoje), zbuduję kolejne. LEPSZE.

lotus-budowa

Podobał Ci się artykuł?

Podziel się ze znajomymi lub zapisz do subskrypcji by otrzymać informacje o najnowszych wpisach